piątek, 4 kwietnia 2014

Szosy czystego powietrza. Opole - Góra Św. Anny - Opole.****

To fajny moment, kiedy na blogu lądują nie moje teksty i bardzo się z tego cieszę, że te momenty się zdarzają. Na moją prośbę o opisy tras bez długiego namysłu odpowiedziała Marta Kominek, znana w sieci jako MarcoPolka. Oczywiście zapraszam na jej blog, bo dziewczyna ma rękę do pisania i nogę do jeżdżenia, więc radość z czytania gwarantowana. Powoli zasięg Szosowejszosy rozszerza się na wschód. Dzisiaj Góra Św. Anny - miejsce kultowe (dosłownie i w przenośni), które jest świetnie skomunikowane i grzechem by było go nie zaliczyć ;)

Tekst i zdjęcia: Marta Kominek - marcopolka.blogspot.com

Najpopularniejsza trasa na szosowe (szczególnie weekendowe) „ustawki”  w Opolu i okolicach?

Nie pomylę się bardzo, jeśli napiszę, że to DK94 na odcinku Opole - Góra Św. Anny. Trasa może przebiegać w kilku wariantach - ja opiszę dwa z nich:

-wariant a) Opole (a dokładnie od ronda im. J. Szczakiela - niewtajemniczonych, informuję, że jest to rondo na którym od niedawna stoi żużlowy motor mistrza Kolejarza Opole i mistrza świata) - Izbicko (a potem skręt w prawo na Otmice, Siedlec, Sprzęcice, Ligotę Górną, Wysoką)
lub
-wariant b) Opole (tak, też od ronda z motorem) - Sucha (a potem skręt w prawo na Szymiszów, Kalinów, Wysoką).

Sława Góry Św. Anny przekracza województwa – ostatnio spotkałam tam kolarza z Zabrza (któremu strzeliła nowiuśka opona, a w portfelu kasy i karty brak), podobno ludzie z Gliwic i okolic również odwiedzają „Anię”, która jest dla nas - opolskich rowerzystów, tym, czym Ślęża dla miłośników dwóch kołek z Dolnego Śląska. 




Azalisz powiadam Wam, że droga nr 94 była niegdyś bardzo ważna (wskazuje choćby na to umiejscowienie przy niej Zajazdu Niedźwiednik, który kiedyś święcił triumfy, a teraz się poprostu rozpada), obecnie jest „dojazdówką” do autostrady A4 (kto pamięta te czasy bez autostrady?) w kierunku Katowic lub drogą zapasową w przypadku gdy na A4 jakiś wariat spowoduje wypadek. Nie oznacza to jednak, że ruch jest na niej znikomy (więcej o kierowcach-idiotach tu). Bynajmniej – samochody jadą po w zasadzie równej nawierzchni DK94 z dużymi prędkościami, co mogę sama potwierdzić - nie będę ściemniać - czasem też do auta wsiadam, choć od czasu, od kiedy jeżdżę na rowerze szosowym, nabrałam nieco większej wyobraźni jako użytkownik samochodu: rowerzystów wyprzedzam szerokim łukiem i ograniczam prędkość.

Droga jest ładna – może wyłączając jej dwa fragmenty (jeden w okolicach zjazdu na Tarnów Opolski, drugi w okolicach zjazdu na Falmirowice) gdzie równy jak stół asfalt staje się nieco chropowaty, co utrudnia nieco (spowalnia tak mi się wydaje, choć ekspert wyjaśnił, żem w błędzie) jazdę na rowerze. DK94 jest drogą jednojezdniową ale ma pasy awaryjne (szerokość na moje oko to około 2 metry) w jedną i drugą stronę. Po tych pasach, które są teoretycznie wyłączone z ruchu kręcimy my – rowerzyści.

Z DK94 zjeżdżasz na „Ankę” w Izbicku – niestety, wtedy równy asfalt „zwija się” dramatycznie szybko. Potem jest już coraz gorzej – dziura na dziurze, tak, że na odcinku Otmice-Siedlec jedziesz środkiem drogi i modlisz się aby opony/dętki wyszły z tego cało. I tak przez około 4,5 km. Kolejna wioska o nazwie Siedlec została na szczęście niedawno skanalizowana, więc asfalt jest dobrej jakości, i tak lecisz sobie elegancko do nowo wyremontowanej DW409 (skręcasz na nią w lewo. Dodam, że przy dobrej widoczności na skrzyżowaniu z DW409 patrząc na północny-wschód widać góry), którą jedziesz kawałek, skręcając potem w prawo na Ligotę Górną, gdzie historia się powtarza i znowu, mimo, że masz PRO karbonową ramę, czujesz dziury. Nieprzyjemne doznania umilają piękne widoki i dwa rzędy drzew czereśniowych – jazda tym odcinkiem w okresie kwitnienia tych drzew (a to już za tydzień lub dwa) to poezja. 

link do bikemap

Wariant drugi, to zjazd z DK94 w miejscowości Sucha, w kierunku Szymiszów/Góra Św. Anny. Również dojeżdżamy do DW409 ale w innym miejscu - w Kalinowie. Tam na skrzyżowaniu skręcamy w prawo. Dla ułatwienia dodam, że na tym skrzyżowaniu po lewej mamy mały cmentarz, a po prawej "domek leśniczego" - siedzibę Leśnictwa Kalinów. Jedziemy kawałek, około 300 metrów i skręcamy w lewo. Następnie mamy już 6 kilometrową prostą (i podjazd) przez Wysoką, most na A4, na "Ankę".

link do bikemap

Wariant nr 1 to 30 km, wariant nr 2 to niecałe 32 km.

Ale ja nie o tym. Ostatnio jechałam tymi trasami 3 razy i zastanowiła mnie jedna rzecz. A mianowicie jakość powietrza jakie wdychają i wydychają płuca kolarza, podczas gdy daje z siebie wszystko, jadąc w „ustawkowym” peletonie DK94 (albo każdą inną ruchliwą drogą w Polsce).

Ostatni słoneczny weekend sprzyjał wzmożonemu ruchowi samochodowemu – każdy chciał pojechać na wiosenną, zieloną trawkę. Jedni wsiedli do aut, inni na motory, a my na rowery. Z tym, że kolarze nie emitują spalin, co najwyżej smarkają i plują. Natomiast ci w autach i na motorach, nie dość, że często jeżdżą w godnym pożałowania stylu, to jeszcze wytwarzają szkodliwe dla zdrowia (i życia) związki (i nie są to związki małżeńskie).

I tu czas na małą lekcję chemii: co znajdziesz w spalinach, co zrobi krzywdę Twojemu organizmowi? Będą to pyły PM10 i PM2,5 (małe, mniejsze niż średnica włosa ludzkiego, wredne pyły, które mogą uszkadzać płuca) i bezno(a)piren (rakotwórcza substancją, którą wdychają także czynni i bierni palacze i która znajduje się na każdej grillowanej kiełbasce - sorry fani "grillingu"). W Strzelcach Opolskich znajduje się urządzenie pomiarowe (zwane dumnie "stacją"), które mierzy ile tych pyłów w powietrzu aktualnie jest – niestety jest ich za dużo. Przyczyną powstawania tych zanieczyszczeń nie jest tylko ruch kołowy (tzw. emisja liniowa) ale także emisja przemysłowa i emisja z przydomowych pieców (tzw. niska emisja), w których często spalamy, co popadnie. Tak, tak – wieczorna smuga nad miastem czy wsią, to nie romantyczna mgiełka ale trująca czapa zanieczyszczeń.

Chcemy jeździć więcej – w końcu trzeba budować formę. Z jednej strony trenujemy swoją wydolność i siłę, a z drugiej strony narażamy się na wdychanie szkodliwych substancji. Ta świadomość sprawia, że zaraz po wjeździe na DK94 nie marzę o niczym innym niż o zjeździe na te krzywe i dziurawe boczne drogi prowadzące na Górę Św. Anny, choć i tam nie ucieknę przed zanieczyszczeniami. Może to skrzywienie zawodowe? W piękny słoneczny dzień, myślimy tylko o tym jak fajnie jest pokręcić, nie w głowie nam jakieś abstrakcyjne pyły, których nie widać, co nie zmienia faktu, że je wdychamy, hołdując zasadzie „sport to zdrowie”.

Rozwiązanie problemu jest oczywiście złożone. O ile słabej jakości drogi da się wyremontować, kierowców-wariatów jakoś edukować i karać, to z powietrzem nie da się walczyć jednotorowo.

Walka z wiatrakami? No i co z nami – rowerzystami?

PODPIS

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz